Waniliowa panna cotta

2015-03-22 17.03.54Klasyka, klasyki. Nie wiem czemu wcześniej jej nie zrobiłam. Banalnie prosta w przygotowaniu – tak jakbyście robili galaretkę, ale ze śmietanki, wanilii i cukru. Nazwa tego włoskiego deseru oznacza „gotowaną śmietankę” i właściwie nic więcej nie trzeba by dodawać. Deser jest pysznie kremowy, mocno waniliowy i świetnie sprawdzi się jako weekendowy deser po obiedzie. Albo przed, bo przecież tak też można i chyba nawet lepiej smakuje.

Waniliowa Panna Cotta:
4 porcje

  • 75 ml mleka 3,2%
  • 425 ml kremówki
  • 50 g drobnego cukru
  • 1 laska wanilii
  • 2 łyżeczki żelatyny

Mleko i śmietankę wlewamy do rondelka. Dodajemy cukier i ziarenka zeskrobane z laski wanilii oraz pusty waniliowy strączek. Żelatynę zalewamy 6 łyżeczkami ciepłej wody i mieszamy. Śmietankę podgrzewamy na średnim ogniu, aż prawie zawrze (przy ściankach garnka zaczną się pojawiać pęcherzyki powietrza), wtedy ściągamy ją z palnika. Wyciągamy strączki wanilii, kilka łyżek śmietankowej mieszaniny wlewamy do żelatyny i mieszamy, aż do rozpuszczenia. Wlewamy do garnka, mieszamy. Garnek wstawiamy do większego rondla wypełnionego do połowy zimną wodą. Pozostawiamy śmietankę w tej zimnej kąpieli, aż osiągnie temperaturę pokojową i zacznie powoli gęstnieć, od czasu do czasu mieszamy. Ostudzoną przelewamy do 4 miseczek o pojemności 125 ml i przykrywamy folią spożywczą. Wstawiamy do lodówki na minimum 6 godzin, a najlepiej na całą noc.

Żeby wyciągnąć gotową panna cottę z kokilek, zanurzamy je na kilka sekund w garnku z ciepłą wodą. Potem przykrywamy naczynko talerzykiem i delikatnie odwracamy, by deser mógł wypaść z foremki. Podajemy z dowolnym dodatkiem – u  mnie jest to sos z malin (1,5 szklanki mrożonych malin + 2 łyżki cukru waniliowego – gotować na średnim ogniu, aż owoce się rozpadną. Ostudzić przed podaniem).

Przepis z książki Nigelli Lawson, „Nigelissima”

Waniliowy Weekend VI

Reklamy

2 myśli nt. „Waniliowa panna cotta”

  1. Chyba wstyd przyznać, ale nigdy nie jadłam panna cotty (o robieniu domowej nawet nie wspominam ;). Nie wydaje się to nazbyt skomplikowane, ale w sumie ja się z żelatyną kiepsko rozumiem, więc trochę się obawiam. Twoja wygląda idealnie i zdecydowanie zachęcająco, więc może trzeba by wreszcie spróbować. Piękne zdjęcie 🙂

    Polubienie

    1. Ja od żelatyny zdecydowanie bardziej lubię drożdże i zawsze jak z nią pracuję to mam takie: „wyjdzie, czy nie wyjdzie?”. Dlatego absolutnie rozumiem! Ale panna cottę spróbować polecam, skoro wymyślili ją Włosi to musi być smaczna 😉

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s