Na dobry początek: puree z dyni

2014-10-31 14.41.50

Pierwszy raz widziałam dynię z bliska mając lat jedenaście. Pamiętam to dokładnie, bo przy raczej niewielkiej kontroli rodzicielskiej,  wymachiwałam nożem i wycinałam w niej upiorne oczy, szykując się do pierwszego szkolnego Halloween. Swoją drogą: nie tylko pierwszego, ale i ostatniego Halloween – to jednak historia na inny wpis, na innym blogu. To jak nasze społeczeństwo odbiera i praktykuje przybyłą zza oceanu tradycję święta duchów, to niezły materiał na pracę licencjacką dla kulturoznawcy…
Faktem jest, że nadzwyczaj dokładnie przyjrzałam się wtedy dyni i nie spodobało mi się to co zobaczyłam. Dziwny zapach, brak smaku i lepiący się do palców, włóknisty miąższ. W moim domu nie było zwyczaju jedzenia dyni, więc tego dnia całkiem straciła dla mnie ona wymiar spożywczy. Stała się jedynie dekoracją, kolejnym atrybutem jesieni.

Dynie są piękne. Uwielbiam się im przyglądać w sklepach i na straganach. Cieszy mnie trzymanie dyni w rękach i stukanie w twardą skorupę. To niemal dziecinna fascynacja, jakbym wciąż od nowa przymierzała się do wycinania w niej oczu. Ale już najwyższy czas odczarować dynię. Z karety Kopciuszka, z lampionu odstraszającego duchy, z elementu jesiennego stroika. Czas, by dynia zajęła należne jej miejsce na stole. Udało mi się odczarować szpinak, masło orzechowe, oliwki… i całą masę innych smakołyków, które przed czasem blogowania były dla mnie niejadalną abstrakcją. Teraz kolej na ten piękny, pomarańczowy owoc. Blogosfera kocha dynię, a ja nie chcę być od tej reguły wyjątkiem.

A więc na dobry (dyniowy) początek – puree z dyni, baza kilku innych przepisów, które już mam na oku.

Puree z pieczonej dyni:

  • 1 dynia dowolnego rozmiaru

Dynię kroimy na pół, a potem na ćwiartki (jeśli jest bardzo duża to jeszcze na ósemki). Nie obieramy, ale łyżką wybieramy z wnętrza gąbczasty miąższ z pestkami. Tak przygotowane kawałki dyni układamy na blasze i wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Pieczemy do miękkości, nie dłużej niż godzinę (czas zależy w głównej mierze od wielkości dyni). Studzimy, a potem oddzielamy upieczony miąższ od twardej skorupy. Aby pozbyć się nadmiaru wody, zawijamy upieczoną dynię w ściereczkę i wyciskamy. Taki przygotowany miąższ można już spokojnie umieścić w misie blendera i zmielić na puree, które posłuży nam do kolejnych dyniowych przepisów.

 

 

2014-10-31 14.42.25

Advertisements

2 myśli nt. „Na dobry początek: puree z dyni”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s