Na Burgerowym Szlaku: 1. Bobby Burger

burgery są fajne

Nie umiem dokładnie wskazać momentu, w którym słowo „hamburger” przestało mi się kojarzyć wyłącznie z nieapetycznie spłaszczoną kanapką w znanej sieciówce fast foodowej. Faktem jednak jest, że taka zmiana w moim myśleniu zaszła. I nie oszukujmy się – nie tylko w moim. Jak grzyby po deszczu na rynku gastronomicznym wyrastają nowe burgerownie. W centrum Krakowa, znajdziecie jakąś niemal za każdym zakrętem, a co więcej, burgerów (w pełnym tego słowa znaczeniu) wypada teraz szukać w menu większości szanujących się lokali, o ile na co dzień nie serwują one chińszczyzny czy innej kuchni tematycznej. Aż się kręci w głowie od tego dobrobytu! W takim razie gdzie warto pójść i zjeść? Zjeść dobrze, zdrowo i za cenę, która nie skłoni naszego portfela do żałosnego łkania? Postaram się odpowiedzieć na te pytania. Razem z Szymonem, który miłością do burgerów mnie zaraził, wyruszymy na Burgerowy Szlak, by odkrywać przed wami sekrety tego nowego, acz prężnie rozwijającego się odłamu polskiej gastronomii.

Krytycznie przyjrzymy się wszystkiemu: począwszy od wystroju i obsługi, przez bogactwo menu, aż po najistotniejszy punkt programu czyli burgery. Powstałą w ten sposób subiektywną listę najlepszych burgerowni w Krakowie (albo i dalej) oddamy na wasze usługi, byście mogli w pełni cieszyć się dobrodziejstwem jakim jest dobrze przyrządzony kawałek wołowiny.

Nie zwlekając dalej, punkt pierwszy na naszej mapie: nowo otwarta krakowska filia Bobby Burger.

bb (15)

 BOBBY BURGER
ul. św. Tomasza 31, Kraków
godziny otwarcia:
niedziela-środa: 11:00-00:00
czwartek-sobota: 11:00-02:00

NASZE ZAMÓWIENIE
Szymon: Double Cheese Bacon z sosem Dijon + frytki + cola; gratis arbuz (29 zł)
Ja: Cheese Bacon z sosem Dijon + woda (19 zł)

bb (16)

Jest niedzielne popołudnie. Żar dosłownie leje się z nieba. Po dość intensywnej sesji zdjęciowej, wsiadamy w pierwszy lepszy tramwaj i jedziemy na Rynek. Kierunek: Bobby Burger, który już od jakiegoś czasu był do sprawdzenia. Jedyne moje marzenie to szklanka zimnej wody i za grosz nie mam apetytu, ale bez słowa sprzeciwu podążam za moim towarzyszem. Ponoć strasznie marudzę, a przecież tylko uprzejmie nie zgadzam się ze stanem otaczającego mnie świata…
Droga dłuży się niemiłosiernie, ale wreszcie docieramy na miejsce. Lokal wita nas cudownym chłodem klimatyzacji… i pustką. Jestem trochę zaskoczona, bo przecież jest piękna (choć upalna) niedziela, a pora idealna na obiad. Prócz nas tylko jeden gość i dwie panie z obsługi. Marudzić nie mam zamiaru, bo spokój i cisza to właśnie to czego mi trzeba (no i nikt nie będzie patrzył dziwnie, gdy wyciągnę aparat). Szymon zamawia pierwszy, ja pasuję. Zadowalam się szklanką lodowatej wody. Prócz niej w lodówce z napojami znajdziemy: Colę, Colę Zero, Yerbatę i mnóstwo Fritz-koli we wszystkich chyba możliwych smakach. I pewnie coś jeszcze, ale nie skupiłam się na tym zbyt zajęta wodą. Zajmujemy miejsce i czekamy. Góra 5 minut i zamówienie wjeżdża na stół. Choć wygląda BOSKO, mnie stać tylko na kolejny łyk wody. Przeklęty upał! Szymon sukcesywnie rozkłada burgera na części, analizując jego skład. Robię się trochę głodna, więc skubię kilka frytek i patrzę jak jego obiad znika w tempie ekspresowym. Nawet nie zdążyłam zrobić zdjęć! Decyduję się na swoje zamówienie, płacę i oczekiwanie umilam kilkoma zdjęciami lokalu. Nie mam na to wiele czasu, bo ponownie jedzenie pojawia się błyskawicznie. Jeszcze tylko kilka zdjęć i mmm… pyszności. Warto było jednak się skusić. Wychodzimy najedzeni i bardzo zadowoleni. W lokalu przybywa gości. I nawet upał jest bardziej znośny!

bb (22)

OCENA

LOKALIZACJA
Ja: Łatwo trafić, robi cenowo konkurencję dla Moa. Obawiam się jednak, że kiedy się już rozkręci będzie większy tłok, bo miejsca tam znowu, aż tak dużo nie ma. 3,5
Szymon: Centrum, św. Tomasza. Przy tej ulicy brakowało dobrej burgerowni, w zasadzie jej nie było. Jak tylko wieść się rozniesie to będzie tłum. 4

WYSTRÓJ I KLIMAT
Ja: Mam wrażenie, że jak większość tego typu lokali stawiają na minimalizm. Zawsze modna biel i czerń, duże okno na ulicę, bez specjalnych udziwnień. Ściany trochę puste, telewizor bez głosu idzie na którymś pseudo-muzycznym kanale (za to minus). Bardzo podoba mi się sposób podania na metalowych rynienkach (?), wyłożonych papierem z logo firmy. Estetycznie i z pomysłem. 4
Szymon: Niestety trochę ciasno, trzeba się przeciskać między stolikami w głębszej części lokalu. Na szczęście lokal nadrabia wystrojem (Fritz-kola we wszystkich kolorach tęczy nad barem) i czystą toaletą. 4

MENU
Ja: Przejrzyste i łatwe w obsłudze. Dwa rozmiary tych samych burgerów (podane z gramaturą mięsa), widoczna cena bez i z frytkami. Jest coś z kurczakiem, jest coś vege – więc dla każdego coś miłego. Mogłoby się wydawać, że ma tutaj dużego wyboru, ale możliwość wyboru jednego z sześciu sosów, pozwala bawić się smakami. Brakuje tylko opisów co jest w danym burgerze. 4
Szymon: Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to dziwny kształt Rynku na mapce w ulotce i nazwanie Kościoła Mariackiego, de facto najbardziej chyba znanego w Krakowie, kościołem Św. Barbary. Co do pozostałej treści nie mam zastrzeżeń choć vegeburgera to bym wyrzucił. 4.5

JAKOŚĆ (aka SMACZNOŚĆ)
Ja: Dobre… ALE TYLKO JEDEN PLASTEREK BEKONU?! SHAME ON YOU, BOBBY. 4,5
Szymon: Choć wiem, że burgera powinno się jeść jak świnka to ja wolę za pierwszym razem w danym lokalu rozebrać go na części pierwsze, spróbować wszystkiego oddzielnie. I rzeknę, że dopasowanie składników jest niemal perfekcyjne, bo bekonu powinno być więcej. Mięso idealnie wysmażone, bekon chrupiący, warzywa świeże, bułka krucha, ale miękka w środku i nie przemoczona sosami, które są pyszne. Frytki świetnie zrobione, puszyste wewnątrz i złociste z zewnątrz. Wszystko elegancko doprawione. I jeszcze ten arbuz. 5

CENA
Ja: Adekwatna do jakości, zdecydowanie. Tylko 5 złotych za wodę mnie boli, ale to w sumie Kraków. Nic nowego. 4,5
Szymon: Nie mam żadnych zastrzeżeń. Jedzenie warte swojej ceny która nie jest wygórowana. 5

SUMA
Ja: Podpisuję się pod lokalem obiema łapkami. Idzie i jedźcie. 4,1
Szymon: Jak przejdę wszystkie burgerownie w Krakowie to wrócę na pewno. A może nawet wcześniej. 4,5

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s